Reinkarnacja i inne nadprzyrodzone

Byłem dziś w kinie. Na bardzo dobrym filmie. Pokrótce opiszę jego wątek, a później postaram się ustosunkować do jego fabuły. I Origins / Początek: Główny bohater to naukowiec badający tęczówkę ludzkiego oka. Jego pasja urosła do takiego poziomu, że robi zdjęcia oczu nieznajomym ludziom. Przypadkowo trafia na ładną kobietę i pstryka jej zdjęcie oczu. Chwilę później już ją całuje, a na końcu tej sceny ona ucieka. Zupełnie przypadkowo dziewczyna okazuje się być modelką (?) i zdjęcie jej oczu jest pokazane na ogromnym banerze w centrum Nowego Yorku. Główny bohater skojarzył pary oczu ze zdjęcia i z bannera, i zaczyna szukać piękniej nieznajomej po mieście. Przypadkowo spotyka ją w metrze (mówimy o mieście, w którym mieszka 8 mln osób. Ja od miesiąca nie mogę spotkać mojej sąsiadki, która mi sie podoba i mieszka piętro nade mną, a on spotyka ją w metrze). Dość dużo tych przypadków, jak na pierwsze minuty filmu prawda? Główny bohater i owa dziewczyna zostają parą i są bardzo szczęśliwi. Szkopuł jest taki, że dziewczyna wierzy w reinkarnacje, Boga, przeznaczenia etc., a nasz bohater to zatwardziały naukowiec, który wierzy w suche dane, tabelki i wyniki badań. Przypomina trochę mnie.

Z powyższego opisu może wynikać, że film jest denny i nie warto zaprzątać sobie nim głowy. Nic bardziej mylnego! Historia może i faktycznie jest trochę naciągana, w wielu momentach wręcz nieprawdopodobna, lecz jeśli spojrzeć na ten film, jako całość to jest to jeden z lepszych filmów, jakie ostatnio oglądałem. Fabuła trzyma w napięciu. Film jest bardzo poruszający; kilka razy włosy jeżyły mi się na rękach od tego, co właśnie zobaczyłem na ekranie. Koniec jest zaskakujący i to właśnie ostatnia scena jest kulminacją emocji nagromadzonych w filmie.

Historia opisana w tym filmie, a raczej niewielka jej część przypomina mi trochę książkę Macieja Kuczyńskiego – Życie jest myślą. W filmie nowo narodzone dziecko rodziło się z „pakietem wspomnień” poprzednich właścicieli duszy. Najgłębiej skrywane pragnienia i myśli były przekazywane nowej istocie. Maciej Kuczyński w swojej książce opisuje pewne eksperymenty przeprowadzane przez niezależne zespoły badawcze. Jeden z eksperymentów polega na nauczeniu myszy, aby będąc w wodzie nie wybierały najbliższej drogi ucieczki, lecz drugą, znajdującą się nieco dalej. Myszy uczone są tego poprzez wstrząs elektryczny, jakim zostają poddane, gdy wybierają bliższą drogę ucieczki. Po kilkudziesięciu próbach 90% wyborów podejmowanych przez myszy jest prawidłowa – wybierają dłuższą drogę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że druga grupa muszy, która nie miała styczności z pierwszą również zaczyna wybierać dłuższą drogę choć nie jest rażona prądem. Podobny eksperyment był przeprowadzany na ptakach. Może o nim słyszeliście, ponieważ jest dość popularny. Pewien profesor wykładający na pewnej uczelni postanowił przeprowadzić prosty eksperyment na ptakach. Każdego ranka zakładał straszną maskę na głowę i straszył ptaki. Podbiegał, próbował złapać, krzyczał, wymachiwał rękoma. Ptaki po pewnym czasie zapamiętały straszną maskę i zaczęły uciekać, gdy tylko zobaczyły człowieka z ową maską. Tutaj również nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że profesor przestał po pewnym czasie biegać z maską po kampusie i założył ją ponownie po kilku latach, kiedy to nie było już w stadzie osobników, jakie uprzednio straszył. Jakie było jego zdziwienie, gdy obecne ptaki również panicznie bały się człowieka z maską. Tak, jakby ptaki przekazywały sobie informacje o zagrożeniach z pokolenia na pokolenie. Różni badacze na świecie, a w tym i Maciej Kuczyński wysnuli hipotezę, że zwierzęta i ludzie potrafią przekazywać sobie informację drogą bezprzewodową na ogromne odległości nie mając o tym zielonego pojęcia. Oczywiście bardzo trudno taką hipotezę potwierdzić, więc nie jest ona poparta żadnymi rzetelnymi dowodami, acz tylko obserwacjami i przypuszczeniami wysuniętymi po tych obserwacjach więc do tych eksperymentów należy podchodzić z dużą dozą ostrożności.

Dusza. Nieśmiertelność. Wiara. Bóg. To bardzo wygodne myśleć, że po śmierci czeka nas życie wieczne, bądź że po śmierci odradzamy się na nowo w innym ciele. Gdybyśmy zaakceptowali fakt, iż po śmierci nie ma już niczego zmieniłyby nam się priorytety i wartości życiowe. Niestety (a może właśnie wręcz odwrotnie) nikt nam nie przedstawi jasnej odpowiedzi w postaci aksjomatu, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Jedni twierdzą, że po śmierci nie ma niczego; inny zaś uważają, że czeka nas wieczna chwała, bądź wieczne potępienie. Kto ma racje i jak poznać odpowiedź?

Życie to ogromnie skomplikowany twór. Nawet tak prosta forma życia, jaką jest dżdżownica jest bardzo skomplikowanym tworem; tak skomplikowanym, że nie jesteśmy w stanie objąć całej jej złożoności naszym umysłem. A co dopiero powiedzieć o człowieku, w którego ciele jeden narząd jest stokroć bardziej skomplikowany, niż cały organizm dżdżownicy. W takim razie: inteligentny projekt, czy droga ewolucji? Jednak i druga strona od wielu lat próbuje narzucić sobie swoje poglądy – bezskutecznie. Prawda nie może leżeć gdzieś po środku. Prawda może być również bardzo daleko od poglądów jednej i drugiej strony. Być może nigdy jej nie poznamy. Jak powiedział jeden sławny fizyk (to był Gell-Mann, czy Feynman?): poznanie ostatecznej prawdy byłoby najgorszym, co może nas spotkać.

Dodaj komentarz